3 sie 2011
21 lip 2011
Udowodnij mi, że istniejesz
Udowodnij mi, że istniejesz!
-Spójrz, przecież mnie widzisz.
Nie. Jestem niewidomy!
-Słyszysz jak mówię
Nie. Jestem głuchy!
-Dotknij mnie
Nie. Nic nie czuję!
-Więc twierdzisz, że nie istnieję?
Udowodnij mi, że istniejesz!
14 paź 2010
Szukanie
Szukałem ciebie w przeszłości,
Widziałem znaki na wodzie
Czas jak lodowiec topnieje
Nie znajdę ciebie w tym lodzie
Szukałem ciebie w przyszłości
Zwodzony kuszeniem nadziei
Odkryłem ziemie nieznane
Lecz ciebie nie było na ziemi
Szukałem ciebie w pamięci
Wśród zgliszczy, ofiar i zdrady
Choć ledwo uszedłem z życiem
Cię znaleźć nie dałem rady
Szukałem ciebie w rozkoszy
Cielesne poznałem skazy
Na dzikim rumaku zmysłów
Wróciłem do domu zbrukany
Kurz cierpień wznosiłem
Nie sam w lesie obłędu
Z jedną mądrością wróciłem
Szukanie cię nie ma sensu
14 lip 2010
Pigułka szczęścia
Pigułka szczęścia już nie działa jak dawniej, widocznie była tylko placebo
A teraz iluzje zjedzone, wypite; wyrzucam nasz bukiet z tamtego wesela
Nic nie jestem ci winien i mnie nic nie musisz dawać, to przeszłość
Możesz przyjść w zbroi, możesz bezsilny, nie noszę już noża w kieszeni
Kiedy wypełnisz już wszystkie puchary mój zawsze pozostanie pusty
Kiedy zapomnisz o moim istnieniu odnajdę sposób by się znów pojawić
Jestem magnesem, który cię szuka, ty jesteś igłą pod stosem wspomnień
Możesz prosić o więcej niż zniosę a ja się zgodzę, każdy ma swe wady
Nie będę czekał aż zdasz sobie sprawę, nie potrzebuję żadnych warunków
Jestem już teraz i czekam cierpliwie bo w śnie nie możesz mnie dojrzeć
Potrzebowałem pociechy, lecz to było kiedyś, dziś już nie szukam opieki
Zbyt długo błądziłem, jak każdy człowiek ubrany byłem w uległość i opór
Zawsze byłem zbyt lub za mało piękny; głupcem byłem i mędrcem dla świata
I hodowałem codziennie swe tarcze, jak dziecko chowałem się w kołdrę
Teraz się zapomniałem, wyszedłem na spacer bezbronny, wypadłem ze statku
Nie wziąłem dzisiaj pigułki szczęścia, która jak twoja jest tylko placebo
A teraz iluzje zjedzone, wypite; wyrzucam nasz bukiet z tamtego wesela
Nic nie jestem ci winien i mnie nic nie musisz dawać, to przeszłość
Możesz przyjść w zbroi, możesz bezsilny, nie noszę już noża w kieszeni
Kiedy wypełnisz już wszystkie puchary mój zawsze pozostanie pusty
Kiedy zapomnisz o moim istnieniu odnajdę sposób by się znów pojawić
Jestem magnesem, który cię szuka, ty jesteś igłą pod stosem wspomnień
Możesz prosić o więcej niż zniosę a ja się zgodzę, każdy ma swe wady
Nie będę czekał aż zdasz sobie sprawę, nie potrzebuję żadnych warunków
Jestem już teraz i czekam cierpliwie bo w śnie nie możesz mnie dojrzeć
Potrzebowałem pociechy, lecz to było kiedyś, dziś już nie szukam opieki
Zbyt długo błądziłem, jak każdy człowiek ubrany byłem w uległość i opór
Zawsze byłem zbyt lub za mało piękny; głupcem byłem i mędrcem dla świata
I hodowałem codziennie swe tarcze, jak dziecko chowałem się w kołdrę
Teraz się zapomniałem, wyszedłem na spacer bezbronny, wypadłem ze statku
Nie wziąłem dzisiaj pigułki szczęścia, która jak twoja jest tylko placebo
18 sty 2010
Niebo czy piekło?

Niebo czy piekło?
Ona mieszka w niebie, na 5 piętrze,
Jej życie gumą do żucia pachnie,
Radość wylewa się z jej torebki,
Marzenia tańczą jak płatki śniegu,
Jeszcze przed ... takie życie wybrała
Choć dawno już zapomniała, tego właśnie potrzebowała
On mieszka w piekle, na 3 piętrze,
Życie smakuje mu jak kwaśne wino,
Rezygnacja jak pasożyt w nim żyje,
Lęki mają ostre pazury i zęby,
Jeszcze przed ... takie życie wybrał
Choć dawno już zapomniał, tego właśnie potrzebował
Ja mieszkam pomiędzy, na 4 piętrze,
Ona z Wenus on z Marsa, a ja z Księżyca,
Czerwień i Błękit zamieniam w Fiolet,
Niebem czy piekłem to nazwać? Nie wiem,
Jeszcze przed ... takie życie wybrałem
Choć dawno już zapomniałem, tego właśnie potrzebowałem
Mieszkamy w tym domu pozbawieni pamięci, tuż obok
Może każde życie jest życiem po śmierci? tuż obok
Constantsearch
13 sty 2010
Wiem, że pamiętasz mnie

Wiem, że pamiętasz mnie
Wiem, że wciąż pamiętasz mnie
choć dłonie pokrył gruby śnieg.
W cieniu powiek kryje się chłód
a usta uwięził milczenia lód.
Bo kiedy zgasiłem ciepły głosu ton
nasze wspomnienia poczuły się niczyje.
Im bardziej tafle lodu skuwają twój schron
tym więcej ta śnieżna forteca w sobie kryje.
Ostatnia iskra zdławiona przez szron.
Dziś marznę bez twojego słońca
choć wczoraj gasiłem jego płomienie.
Jak głupiec broniąc swoich racji do końca
nie wiedziałem, że cieniem się stanę bez ciebie.
I nawet polarna zorza zamilkła na niebie
kiedy wybrałem nie nas a siebie.
To Constantsearch
12 sty 2010
Jezioro nie czeka

Jezioro nie czeka
Mówi, że potrafi chodzić po wodzie
Całe miasto jest na ten cud już gotowe
Wypatruje momentu aż będzie spokojnie
Czeka tylko na idealną pogodę
Ten człowiek stawia dość trudne warunki
Na jeziorze ma nie być najmniejszej fali
Na niebie ma nie być najmniejszej chmurki
Wszystko odkłada aż spokój się pojawi
Czeka na chwilę kiedy sam będzie gotowy
Wtedy zrobi wszystko, w co tak bardzo wierzy
Powstanie, podejdzie powoli do wody
Stanie na jeziorze, z wyzwaniem się zmierzy
Jak sparaliżowany nie dostrzega świata
Życie przepływa jak wzburzona rzeka
Zatrzymał się w czasie, uciekają mu lata
A to wszystko na nic bo jezioro nie czeka
Constantsearch
Kosmonauta

Kosmonauta
Oto bohater, bez lęku, samotny zdobywca
Z zapałem nowe, odległe światy podbija
Nieustraszony jak głupiec, dzielny odkrywca
Mgławice zwiedza, dalekie gwiazdy mija
Jesteś kosmonautą, ja twoim kombinezonem
Otul się moją skórą jak pledem ciepłym
Opanuj moje oczy, zobacz co ja zobaczyłem
W całym wszechświecie jestem celem najlepszym
Przymierzaj moje stopy jak księżycowe buty
Nogi tak obcisłe jak za ciasne pończochy
Jestem dla ciebie jak księżyc nieprzemierzony
Czas się nie dłuży w takiej podróży
Nagle przeciek w poszyciu! Rozpacz! Panika!
Od zmysłów odchodzi, kosmos go zwycięża
Brakuje tchu, odwaga milknie, oddech zanika
Wraca tu i teraz, lin sterta, basenu powierzchnia
Zapomniał się bohater bo droga do celu daleka
Musztra realna jak życie, lecz to tylko ćwiczenia
Wierzył, że wielka nagroda na niego czeka
Zdobywał obce światy w stanie podobnym do śnienia
Constantsearch
7 sty 2010
Gołąb

Gołąb
To gołąb, który nie zdążył odlecieć z drogi
Teraz na wpół martwy nie grucha radośnie
Kto wie. Być może za długo ziarno przełykał
Albo z uporem piórka układał zalotnie
Leży samotnie, tak jak nigdy nie chciał
Dawnego siebie już nie przypomina
Na skrzydłach już nie poszybuje w niebo
Niestety, to jego życia ostatnia godzina
Cóż, beztroska zawiodła już nieraz
Niektóre decyzje są nieodwracalne
Zachcianki zmysłów wodzą każdego
A przeszłe błędy wciąż namacalne
Każda sekunda ostatnią nam godziną?
Pojmiesz gdy wszystkie już odpłyną
Constantsearch
Romeo bez Juli

Romeo bez Juli
On miał, ona była, dla niego, przez niego
Nagle, jak Romeo bez Juli, jak Julia bez Romea
Gdy nie ma jednego, czas lękiem zamiera
Kiedyś się odnajdą, jak miłości krzyczą wiersze
-Czemu wciąż w to wątpię? -Skończone co pierwsze
Dafne ich przestrzegła, że będzie bolało
Choć mieli już wszystko to było za mało
Niczym martwe ciało, kąsane po mału
Byli tak bezbronni gdy serca z kryształu
Śpieszyli się kochać jak Twardowski uczy
Gdy się ciało śpieszy człowiek łatwo grzeszy
Mieli trwać na zawsze, jednością na wieki
Ciało jeszcze blisko, lecz duch już daleki
Marzenia - fale o skały, plany kroplą w przestrzeni
Ten kto tu zostaje błąka się w jesieni
Piękne słowa wróżek to cienie na ścianie
Światłem zwabione, nic z nich nie zostanie
Constantsearch
5 sty 2010
Lilie i lustra

Lilie i lustra
Natura lustra to ukazywać rzeczy,
takie jakie są, nie inne właśnie.
To niezwykłe, że odbicie moje,
które przecież znam tak dobrze,
składała się teraz z nas dwoje.
Gdy widzę siebie, obok tuż ty,
jak zapach zostajesz po lilii bukiecie.
Lilie to kwiaty prawdziwie magiczne.
Ich zapach to my. W tym w lustrze
widzę z liliami teraz nasze oblicze.
Natura lustra to ukazywać rzeczy,
Choć zapachu lilii nie czuć w lustrze,
ja przecież widzę tam ciebie i czuję je.
Byłem samotną lilią na lodowej krze.
Lecz lody stopniały. Lilie ogrzały mnie.
Podbite wszystkie serca dzielnice,
Potokiem uczuć płyną jego ulice.
Constantsearch
31 gru 2009
Instrumenty

Instrumenty
Nie umiem mówić pięknymi słowami
Usta to nie instrument mowy
Ale gdy piszę, słowa stają się nutami
Palce to nie instrument czucia
Jak smyczek struny, głaszczesz litery oczami
Serce to nie instrument kochania
Choć czytasz ten wiersz uczuciami
Oczy to nie instrument widzenia
Zamknij je i zatańcz z moimi snami
Uszy to nie instrument słuchu
Zdradzam się ze swoimi marzeniami
Constantsearch
28 gru 2009
Ławka

Ławka
To zwykła ławka w rozgwieżdżonym parku,
niebieska i mokra. Lecz jednak coś ciekawego
kryje się w niej. Raz w roku, jak w zegarku,
o tej samej porze, wybiera sobie człowieka jednego.
Kilku bezdomnych, modelka, kochanka premiera,
Prałat z prowincji i samotna matka, między innymi.
Bez winy i prośby czy pragnienia odejścia,
każde z nich spokojnie rozstało się z żywymi.
Zamyka ci oczy i głaszcze wspomnieniem,
otula cię wiatrem i jest twym kochankiem.
Znieczula twe zmysły zmęczone istnieniem.
Złotym liściem się stajesz jesiennym porankiem.
Opadasz na ziemię pośród innych liści złotych,
a księżyc w tym parku tylko lekko się uśmiecha.
Nie martwi się liśćmi, nie płacze już po tych,
co opadły, bo wie, że i jego taki sam los czeka.
Constantsearch
27 gru 2009
Nic nie jest na próżno

Nic nie jest na próżno
Lata próby zielonej, rok poświęcenia
Ślepy i głuchy, brak doświadczenia
Różany Baranek, oddałem za wiele
Prawdy odwieczne wyryte na ciele
Jak szary przyjaciel, powiernik oddany
Cofnąłem bieg rzeki, słowem schwytany
Lato purpury odeszło, kłamstwa obnażone
Przełykam twe słowa, wakacje skończone
I tonę w granacie, i w proch się obrócę
Miejsce na ziemi? Ucieknę, nie wrócę
Świat w żółci oszalał, podaje mi dłonie
Śniąc widzę anioły, wśród nich się schronię
W bieli Syzyfem naukę odbyłem
Ognia słuchałem, w końcu się sparzyłem
Czerwieni nie szukam, gorzej wcale niż późno
Światłem oddycham, nic nie jest na próżno
Constantsearch
Zaspa

Zaspa
Zaspa jak to zaspa- biała, powolna, duża.
Jedną jest z wielu. Nic szczególnego.
Bez talentu, pieniędzy, będzie z niej kałuża.
Topnieje łzami, pragnęła przecież życia innego.
Nie dość, że zwykła, to jeszcze ukryta
przed wzrokiem przechodniów. Sama jedna.
Dlaczego to mnie spotkało?-Już nawet nie pyta.
W swym cielsku zaklęta. Samotna i biedna.
Jak można tak istnieć bez rodziny, bez celu,
bez urody, mądrości? Toż lepiej się rozpłynąć.
Jednak los jak artysta zaskoczył już wielu.
Chwila zmienia wieczność. Nie czas teraz ginąć!
Nagle z pociągu, co pędził w amoku,
przypadkiem, z głupoty chłopak wypada.
Ląduje w tej zaspie, żywy ale w szoku,
że ocalał. Szczęśliwy pokłony jej składa.
Tak dziwnym trafem ten świat zbudowany,
że czas dla każdego ma swe wielkie plany.
Constantsearch
24 gru 2009
Cisza

Cisza
Nic nie zostało po tobie,
Kochanie,
a może jednak? Nadzieja? Czekanie?
Cisza to takie dziwne stworzenie,
Co znika
gdy słyszy swego imienia brzmienie.
Choć jest trochę jak zagrożony gatunek,
Nie
może przecież wołać o ratunek.
Gdy się pojawia, dosłownie na chwilę,
Oczyszcza
serce, płoszy umysłu motyle.
Jest to substancja bardzo nietrwała,
Mistycznie
odwieczna. Przed Bogiem istniała.
Gdy człowiek próbuje ją złapać, gubi
Ją.
Jak wolność i miłość niewoli nie lubi.
Mędrzec powiedział, że można ją oswoić.
Najlepiej
usiąść, oddech w uważność uzbroić.
Pomiędzy myślami pachnie oceanem,
Też jest
olbrzymia, spokój jej kompanem.
Podobno rodzi słowa, myślami żongluje.
Formą
i pustką zarazem, zdarzenia kreuje.
A kiedy słowo w ciało się obleka,
Cisza
milczy dumnie, bo tworzy człowieka.
Constantsearch
23 gru 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)